AgnieszkaKisiel.pl

Przyjaźń, Pasja, Wspólny Pomysł



Spread the love

 

Tata miał rację

 

Mój tato zawsze mi powtarzał, że niezależność to posiadanie własnych pieniędzy. Mądrzy mają pieniądze, czas i wcale nie pracują całe życie od rana do nocy. A mówienie w czasach szlachty „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”, powstało po to, żeby jakoś chłopów pańszczyźnianych zmotywować do niewolniczej pracy 🙂

Czy chciałam być chłopem pańszczyźnianym? Nie.

Czy wzięłam to sobie do serca? Pewnie. Czy posłuchałam taty? Niekoniecznie 😉

Wiele lat minęło zanim odnalazłam swoją drogę. Przeszłam chyba przez wszystkie rodzaje zatrudnienia, od etatu, zlecenia, niezależnego doradztwa, po własną działalność gospodarczą. Były momenty, że gdyby nie pomoc rodziny, pewnie nie miałabym co jeść. A przecież cały czas pracowałam, zarabiałam, tylko nic z tego nie wynikało.

 

Droga do marzeń

 

Najpierw był etat, szybko jednak mi przeszło, nie mówię już, że pensja była za mała, brak perspektyw rozwoju i totalny brak czasu doprowadzał mnie do rozpaczy. Problemem było też posiadanie małego dziecka, które w przedszkolu było tydzień, a w domu z powodu choroby trzy tygodnie 🙂 Mina pracodawców jak przynosiłam kolejne zwolnienie – bezcenna.

Później zostałam doradcą finansowym. Wcale nie było łatwo i gdyby nie mój kolega Wojtek, który cierpliwie blondynce tłumaczył co to jest oprocentowanie i czym różni się od marży, pewnie nie zostałabym w kredytach do dziś 😉 Wojtku Dziękuje 🙂

Forma pracy bez pracodawcy, zarabiasz ile sobie wypracujesz, cudowi ludzie wokół Ciebie. Wszystko pięknie. Problem powstał, kiedy urodziłam drugie dziecko. Taki fajny czas, kiedy musisz posiedzieć trochę w domu. Bez pieniędzy, bo umowy zlecenia nie kwalifikowały się wówczas do wypłaty macierzyńskiego. Co więcej sprzedaż kredytów hipotecznych w dużej mierze opiera się na poleceniach, jeżeli jest ciągłość wszystko gra i biznes się rozwija. Ale z dzieckiem na ręku tylko raz tłumaczyłam moim klientom oferty, które dla nich przygotowałam, więcej nie popełniłam tego błędu.

Trzeba było pozostać w domu, oddać swoją niezależność finansową w inne ręce i ze spokojem czekać, aż Maja urośnie.

Co się dzieje, kiedy wracasz po tych kilku miesiącach? Zaczynasz wszystko od początku.

I ja już nie miałam na to siły, co najmniej dwa lata poświęciłam, aby mieć jakieś stałe polecenia i wszystko musiałam zaczynać od nowa, no nie.

Postanowiłam, że pójdę do pracy trochę etatowej, trochę dającej mi chociaż namiastkę niezależności. Z zapałem tworzyłam swój zespół sprzedażowy. Naprawdę świetnie się tym bawiłam, zresztą uwielbiam prace z ludźmi. Wiele się tam nauczyłam i wszystko jakoś szło do pewnego momentu. W takich firmach trzeba wykonywać plany. Z miesiąca na miesiąc te plany rosną, czasami robią się mocno nierealne, bo za marzeniem o większej sprzedaży nie idzie nic więcej. Najgorszy jest fakt, że nie słucha się ludzi, którzy pracują na dole. Jakby nie istnieli, a przecież to oni najwięcej są w stanie powiedzieć o swoim terenie. Mogłam w kółko mówić o problemach na dole, a i tak musiałam zrobić kolejną tabelkę, dupochron dla przełożonych. I pracowałam na 150%, dzieci odbierając od niań wieczorami, w domu dokańczałam, to co powinnam była zrobić w dzień, ale nie mogłam, bo musiałam wykonać następne tabelki.

I przyszedł czas na kobiecą decyzję i pójście na swoje. Tak, pamiętajcie, aby pójść na swoje trzeba się do tego mocno przygotować. Ja popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy, przeżyłam, ale nie polecam takiej drogi.

Jak bezpiecznie opuścić etat i otworzyć swoją działalność możesz poczytać tutaj:

http://agnieszkakisiel.getleads.pl/etatwasne/

Obecnie mój biznes już całkiem nieźle funkcjonuje, nie jest jeszcze idealnie, ale zarabiam.

W czym jednak tkwi problem? Cała firma opiera się na moich barkach, jak choruję, jadę na wakacje nie zarabiam. A co będzie, kiedy nie będę z powodów zdrowotnych mogła iść do pracy? Działalność gospodarcza to stałe koszty, które co miesiąc musisz opłacić. Nie ma wolnego, nikt nie rozumie, że jesteś niedyspozycyjny. Masz możliwość opuszczenia swojej działalności, ale tak naprawdę robisz to naprawdę rzadko. Masz pieniądze, ale nie masz czasu.

 

Przyjaźń, pasja, wspólny pomysł 🙂

Pasja, Przyjaźń, Nowy Projekt

I właśnie z tych powodów przedwczoraj spotkałam się z moją przyjaciółką Magdą. Poznałyśmy się kilka lat temu, obie mamy podobne doświadczenia. Każda z nas przerobiła temat Matki Polki, krytyki ze strony najbliższych i dalszych, ponownego budowania wiary w siebie, itp. Na ten moment postanowiłyśmy, że z ogromną radością możemy się tą wiedzą podzielić ze światem.

Czy znalazłyśmy najlepszą, jedynie słuszną drogę? Pewnie nie, rozwiązań na znalezienie swojego szczęścia jest wiele,

NASZA DROGA NIE JEST DOSKONAŁA, ALE NA PEWNO JEST LEPSZA OD INNYCH,

My to wiemy, a wiedza ta wynika z konkretnego doświadczenia 🙂

Pozdrawiam

Życzę Wam samych sukcesów

Agnieszka Kisiel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Skąd nagle pomysł na założenie bloga?

Skąd nagle pomysł na założenie bloga?   Jakiś czas temu podjęłam współpracę z firmą 7Play, tak właśnie postanowiłam, że ja...

Zamknij